Archiwum dla: Listopad, 2013

24 tygodnie do gotowości. Tydzień 9B. Zadanie

przez , 25.lis.2013, w Survival/Przetrwanie

Na stronie Domowego Survivalu nie ma zadania na ten tydzień. Dlatego prezentujemy ZADANIE wg Anki: Obsługa narzędzi miejskiego survivalu. 

Brzmi enigmatycznie, jak zawsze. :) Chodzi o to, że najwyższy czas nauczyć się obsługi wiaderka z T4A oraz wybielacza z T7A. W dziczy bez większego problemu można znaleźć wodę płynącą, którą można bezpiecznie wypić po przegotowaniu, albo zakopać pod krzaczkiem biologiczne depozyty. A w chodniku wykopać dołek pod kupę raczej ciężko. Dlatego potrzebna jest umiejętność ogarniania awaryjnego WC-tu oraz unieszkodliwiania żyjątek, zabarwiających wodę w kałuży na zielono. Od razu się przyznaję, że nie jestem ekspertem miejskiego survivalu, ale podpierając się książką Cody’ego Lundina „Gdy rozpęta się piekło”, spróbuję w miarę jasno i klarownie wyjaśnić działanie podstawowych narzędzi. :) Okej, zacznijmy od wyznaczenia faktów: człowiek codziennie produkuje 1,5l jedynki i 0,5kg dwójki, jak mawiają dżentelmeni. I są to produkty o charakterze zagrożenia biologicznego. Serio, patogeny stamtąd potrafią pokonać kilometr gruntu i zanieczyścić strumienie, jeziora i wody gruntowe. Budowa latryny w lesie nie jest wcale tak oczywista, jakby się wydawało. Ale nie o tym dzisiaj. Koniec tego przydługiego wstępu. Teraz konkrety.

1. AWARYJNA TOALETA w sytuacji, gdy wodociągi i/lub kanalizacja nie działa, np. z powodu usterki u sąsiada piętro niżej albo prawdziwej zimy stulecia, podczas której poziom przemarzania gruntu spadł poniżej poziomu rur kanalizacyjnych i nasze depozyty zamarzając rozsadziły instalację. Albo ktoś źle zmierzył i dokopał się koparką do tychże rur. W każdym razie WC nie funkcjonuje (razem z prysznicem, ale o tym kiedy indziej). Mamy dwa wyjścia:

A. Wziąć te solidne worki foliowe kupione w T4A i przykleić jeden duct-tape’em z T2A (taka szara/srebrna bardzo solidna taśma klejąca) do wnętrza niefunkcjonującej miski klozetowej. Może być konieczne wybranie z niej wody przed przymocowaniem worka. Do takiego worka składamy depozyty jak gdyby nigdy nic, aż zapełnimy go w max. 2/3 objętości. Wtedy trzeba sypnąć na zawartość trochę jakiegoś dezynfekującego proszku, jak wapno palone/niegaszone (CaO) albo popiół drzewny, szczelnie zawiązać i wynieść w niezawadzające nikomu miejsce, np. wcześniej przygotowany rów na biohazard, jakiś większy, solidny pojemnik ze szczelną pokrywą albo podstawiony przez służby oczyszczania miasta kontener… zależy od sytuacji.

B. Jeśli WC jest z jakichś powodów niedostępne, trzeba go zaimprowizować. Wziąć te solidne worki foliowe z T4A i wyłożyć jednym wiadro kupione w tym samym tygodniu. Dla zwiększenia wygody można położyć na krawędziach wiadra deseczki/cokolwiek innego zastępujące deskę sedesową. Procedura jak wyżej. :) Lundin poleca wiadra o pojemności 15l ze względu na swoją uniwersalność- są jednocześnie pakowne i dość lekkie razem z ładunkiem, żeby nie męczyć się przy przenoszeniu. A ja kupiłam wiaderko docelowo na proszek do prania o pojemności śmiesznych 6l. Dla jednej osoby to wystarczy, łatwiej jest mi je trzymać w kawalerce, poza tym ma dobrze dopasowaną pokrywkę zamykaną na zatrzask i jest na pewno przystosowane do ciężkich ładunków.

2. AWARYJNE UZDATNIANIE WODY. Temat rzeka. O metodach zielonego survivalu będzie kiedy indziej. Teraz zajmujemy się przeżyciem w mieście. Znowu mamy dwie możliwości, kupione w T7A:

A. Jodyna- roztwór wodny 2%, 5%, 7%, 10%, tabletki i kryształy. Służy m. in. do dezynfekcji ran. Albo wody. Na tabletkach jest instrukcja obsługi. Na butelce roztworu niekoniecznie. Dla 2% przyjmuje się 5-10 kropli na 1 L wody, dla 10% 8-16 kropli na 1 L. W temperaturze pokojowej woda jest zdatna już po 20 minutach, w niskich temperaturach należy odczekać więcej, nawet do 3 godzin. Tak sapo ma się spawa z zanieczyszczeniami mechanicznymi- spowalniają działanie. Zaleca się krótkotrwałe stosowanie, do 30 dni. Niezalecane dla ludzi z nadczynnością tarczycy (w Polsce raczej cierpimy na niedoczynność, stąd sanatoria nad morzem- żeby wdychać jod!), uczuleniem na jod i kobiet w ciąży.

B. Chlor- w postaci wybielacza z podcholrynem sodu (NaOCl) 5,25% i 6%. Jest powszechnie używany do dezynfekcji wody. Kranówka zawiera 0,2-0,5 cząsteczki chloru na milion, woda w basenie sportowym 1,5-3,0, a w basenie SPA 3,0-5,0. Połykamy pewne ilości chloru codziennie, więc nie ma co się bać tego pierwiastka. Użycie wybielacza: dozować 2-4 krople na 1L wody, wstrząsnąć, pozostawić na 30 minut, po czym przecedzić wodę przez materiał i sprawdzić zapach. Jeśli nie czuć charakterystycznej woni, powtórzyć procedurę z mniejszą dawką 1-2 krople na 1 litr. Wrażliwy na temperaturę i zanieczyszczenia mechaniczne- analogicznie jak jod.

DOZOWANIE KROPEL. Jeśli mamy jakąś pipetę albo zakraplacz (buteleczki jodyny często mają wbudowaną w korek), to nie ma problemu z kroplami. Ale jeśli nie mamy, to możemy łatwo zaimprowizować. Potrzebujemy łyżki stołowej i kawałka papieru, którego jeden koniec powinien wystawać poza część czerpną łyżki. :) Płyn wsiąknie w papier i kiedy przechylimy- delikatnie!- łyżkę, zacznie kapać ładnymi, pełnymi kroplami, które łatwo policzyć.

Pomijam tutaj gotowanie, pasteryzację i destylację wody, filtry wody kupione w sklepie i samoróbki, kwestia metody SODIS i hodowli alg wewnątrz przezroczystych pojemników na wodę. To są tematy na przynajmniej 3 osobne wpisy typu „ściana tekstu”. Z linkami i fotografiami, jak czas i chęci się znajdą. To samo tyczy się wykopów prowadzonych dla pozostawienia depozytów biologicznych. Nie dość, że ludzie wprowadzili wiele wariantów wykopu, to jeszcze musimy wziąć pod uwagę kwestię komfortu psychicznego i fizycznego przy składaniu depozytu, ergonomii kucania metodą „na Małysza” oraz higieny nie tylko rąk, ale jeszcze wód podziemnych. Nie chcemy się przecież pochorować z powodu własnych szczepów bakterii, które powędrowały z naszego wykopu do naszego ujęcia wody! A jeśli swojej drugiej połówki nie poznaliśmy w górach, na wypadzie survivalowym albo chociażby na kempingu… to w ogóle cyrk. :) Cykl „Depozyty” oraz „Prot, deuter i tryt”* są w przygotowaniu, wpisy z tej tematyki zaczną się ukazywać po zakończeniu cyklu 24tdg, czyli pewnie koło kwietnia.

To do następnego! :)

*tytuły robocze xD

4 komentarze :, , , , , , , , , , , więcej...

24 tygodnie do gotowości. Tydzień 9A. Zakupy

przez , 24.lis.2013, w Prepping/Przygotowania

Lista zakupów autora wygląda dość minimalistycznie:

  • wodoodporny (wodoszczelny) pojemnik do przechowywania kopii najważniejszych dokumentów,
  • małe radio z zakresem UKF (FM) i falami długimi (LW), działające na baterie,
  • klucz do zakręcenia gazu i wody (jeśli jest taka potrzeba).

To znowu od końca. :) Odcięcie mediów działa na „klamkę” albo na „motylki”. To mi odpada. :)

Radio UKF/LW… W sumie nie posiadam. Posiadam wynalazek będący połączeniem radia FM, latarki i ładowarki do telefonów, zasilanej z gniazdka 230V, panelu słonecznego albo korbki. Posiadam wynalazek będący połączeniem telefonu, latarki i PMRki, działający na pojedynczym akumulatorze 2-3 tygodnie… Ale nie mam niczego, co pozwalałoby odbierać/nadawać na długich falach. A mogłoby się przydać.

Chodzi głównie o to, że w paśmie fal długich na częstotliwości 225 kHz nadaje Polskie Radio Program I (za pośrednictwem Radiowego Centrum Nadawczego w Solcu Kujawskim). Tak, zapytałam o to Matkę Wikipedię, bo sama nie pamiętałam oczywiście częstotliwości. Nie mam nawyku słuchania radia, bo denerwuje mnie szum informacyjny, reklamy i wady wymowy prezenterów oraz zapraszanych ekspertów. Więc się nie znam. A czasami taki Program 1 mógłby się przydać, np. do odwołania klęski żywiołowej, jak huragan przeszedł. Albo potężniejsza burza. Albo trzęsienie ziemi. Albo nalot bombowy… czy cokolwiek innego.

A tak a propos burz, to trafiłam na ciekawy post na blogu Dobra Pogoda. Czyli mamy już trzy potencjalne zastosowania urządzonka- w kolejności największego prawdopodobieństwa:

  1. wątpliwej jakości rozrywka
  2. system wczesnego ostrzegania przed burzami (dla tych, którym szkoda mózgu i kasy na telewizję satelitarną)
  3. źródło informacji w czasie kryzysu/klęski żywiołowej.

Dobre, nie?

Dokumenty, kopiowanie i ich przechowywanie. Świadectwa szkolne, akty urodzeń i zgonów, akty notarialne nieruchomości, różne papiery samochodów… Trochę tego jest. Zabezpieczyć trzeba, niekoniecznie w sejfie. I trzeba wziąć pod uwagę dwie drogi, którymi należy podążać jednocześnie:

  1. kserokopie (dla bogatych pełnoprawne notarialne duplikaty) i oryginały w torebkach strunowych, złożone w solidnym, plastikowym pojemniku;
  2. skany na dysku USB (nie płytach CD/DVD, bo mają stosunkowo krótki okres biodegradacji- średnio 10 lat, chociaż bywają trupy i po roku od nagrania- piszę z doświadczenia: surowy krzemień jest pewniejszy), trzymanym w metalowej puszce, np. po cukierkach, wyściełanej tak, żeby się nie obijał- krzemień, jak to kamień, lubi pękać; puszka powinna być składowana w tym samym plastikowym pojemniku, co ksera.

A pudełka powinny być dwa. Pierwsze, to z papierowymi oryginałami, leży w domu- tam, gdzie powinny leżeć takie rzadko używane papiery. Drugie, z kopiami, przekazujemy zaufanemu członkowi rodziny, np. mamusi. Ważne, żeby znalazło się w innym domu, przynajmniej w innej dzielnicy, ale sąsiednie województwo może być czasem już za daleko.

A dlaczego i papiery, i skany? Żeby ułatwić pracę urzędnikowi. (Że co?!) Jeśli potrzebujesz tego typu dokumenty komuś pokazać, to po to, żeby coś udowodnić. Czyli ten ktoś ma nad  Tobą i Twoim losem jakąś władzę, np. że masz prawo jazdy kat. C albo że tam, gdzie teraz zionie ta wielka dziura, stał Twój dom i należy Ci się z tego tytułu pełna kwota ubezpieczenia, albo coś innego. Więc ważne jest, żeby organ decyzyjny nie miał pod górkę. Więc plan awaryjny poganiamy planem awaryjnym. :)

To moja lista zakupów:

  • torebki strunowe formatu A4 20 szt. 5 zł
  • pudełko jak do żywności formatu A4 (o wys. 10cm) 20 zł
  • radio turystyczne w zakresie FM/MW/ LW/ SW 30 zł (wydaje mi się, że jeszcze/już nie produkują radio w sensownym zakresie z korbką, tylko takie w FM :/ )

Razem: 55 zł.

To do następnego! :)

Zostaw komentarz :, , , , , , , , więcej...

24 tygodnie do gotowości. Tydzień 8B. Zadanie

przez , 18.lis.2013, w Prepping/Przygotowania

ZADANIE wg Anki: Zlokalizować przydatną oraz niebezpieczną infrastrukturę w promieniu min. 5km.

Innymi słowy chodzi o to, żeby zrobić listę: sklepów (spożywczych, sportowych, narzędziowych, budowlanych, ogrodniczych, itp.), warsztatów (samochdowych, jak i np. ślusarskich), aptek, poczt i urzędów, szpitali, przychodni i pogotowia, policji i straży pożarnej, ujęć wody, przepompowni ścieków (przeważnie nawet laik może je poznać po smrodzie…), stacji trafo, nadziemnych fragmentów instalacji gazowych (generalnie jeśli coś ma wystające rury i jest pomalowane na żółto- i nie jeździ- to jest to część gazowni, od tego jak najdalej) i czego tam jeszcze nie wymyślimy, a co mi w tej chwili umknęło. Dla wzrokowców może się przydać też mapka z naniesionymi symbolami poszczególnych lokacji, ale trzeba uważać, żeby utrzymać czytelność mapy. :)

Ten promień 5km należy traktować umownie. Szczególnie, że bardzo zależy, gdzie umieścimy środek okręgu o żądanym promieniu…

Zabawę… tfu! zadanie zaczynamy od próbnego umieszczenia środka w miejscu zamieszkania. Wyznaczamy promień, rysujemy okrąg i patrzymy, czy mieści się w nim nasze miejsce pracy/nauki (oraz miejsce pracy/nauki naszej drugiej połówki i miejsce nauki naszych dzieci- zależy od etapu życia). Jeśli tak, to można zostawić ten okrąg. Jeśli się nie mieści, to trzeba narysować drugi, ze środkiem w miejscu pracy/nauki. Jeśli się w ogóle nie pokrywają, to trzeba dorysować jeszcze jeden. Tak samo postąpić z drugą połówką i dzieckiem. Ile nam okręgów wyjdzie, tyle zrobimy list. Będą się zazębiać, oczywiście, więc część adresów można będzie zwyczajnie przepisać. Ale nie pomijać! Bo zaprzeczymy logice naszego działania.

A po co to robimy? Szczególnie, że na innych blogach i forach ludzie spisują/rysują każdą aptekę i każdy warzywniak w mieście… Bo jakie jest prawdopodobieństwo, że mieszkając na Ursynowie i pracując na Mokotowie, „kupna” historia zaskoczy Cię gdzieś za Białołęką (czyli 30km od domu)? Bliskie wygranej w totka. A prawdopodobieństwo uczestnictwa/świadectwa w wypadku drogowym w czasie powrotu z Mokotowa na Ursynów? Już dostateczne, żeby się spróbować przygotować.

Mając „swoją” część świata opisaną i podzieloną na strefy/sektory, wystarczy w obliczu „kupnej” sytuacji (żeby nie powiedzieć gównianej- zapożyczyłam to „poo” zamiast „shit” od Survivor Jane) określić, w której strefie się znajdujemy, wyjąć listę i poszukać tego, co jest nam w tej chwili potrzebne. Każdą listę należy powielić: jeden pakiet wozić ze sobą do pracy, jeden dać drugiej połówce, jeden dobrze schować w plecaku dziecka, jeden trzymać w BOBie, jeden pakiet powinien być gdzieś w domu pod ręką, choćby w kuchni.

Szybki rzut oka na mapę uświadomił mi, że niedługo będę musiała uzupełnić moje listy okręgów. Po wiszącej nade mną przeprowadzce i uwzględniając wszystkie lokacje pracy chłopaka… wychodzi z 6 kółek… Masakra jakaś. Przez dobre kilka lat przemieszczałam się w obrębie jednego kółka z pojedynczymi wycieczkami daleko poza miasto.

Aha, jeśli chodzi o tereny wiejskie, to czasem można zwiększyć okręgi- jeśli w promieniu 5km mamy tylko nasze gospodarstwo i na granicy łapie się jeszcze ziemianka sąsiada, w której magazynuje ziemniaki… To brać wytyczne na logikę, nie na wiarę. :)

To do następnego! :)

Zostaw komentarz :, , , , , , , , , , , więcej...