DIY. Jak przekonać życiowego partnera do przygotowań?

przez , 05.kwi.2014, w Prepping/Przygotowania

Długo wahałam się, czy pisać na ten temat. Ale jak czytam fora i blogi, gdzie wypowiadają się specjaliści od bezbolesnego przetrwania każdej klęski, to… trafiam czasem na wtręty o tym, jak ta druga osoba w związku (oczywiście nieobecna na forum) to głupi darmozjad, co to tylko utrudnia przygotowania i torpeduje plany. Ogólnie mało gdzie trafia się temat o związkach międzyludzkich. Odniosłam wrażenie, że preppersi nie wierzą we współpracę. Zakładają z góry, że człowiek, z którym spędzamy życie, jest zbyt ograniczony, żeby zrozumieć, czy co?!

Nie jestem ekspertem w dziedzinie relacji damsko-męskich. Moje wysiłki na tym polu przypominają prowadzenie czołgu przez holenderską plantację tulipanów. Zostawiam po sobie spustoszenie, ale docieram z punktu A do punktu B. I swojego faceta do preppingu przekonałam. Przestał patrzeć z politowaniem na tony żarcia i picia upchnięte w mieszkaniu jak pliki (*.rar). Już nie kwestionuje wydawania pieniędzy na pojazdy terenowe ani broń miotaną, sieczną czy obuchową. Ba! Powoli prześciga mnie w lokalizacji najskuteczniejszych metod działania za rozsądne pieniądze. Wychowałam sobie faceta na preppera w 3 lata (słownie: trzy lata)!

Mój przepis na werbunek? Garść telewizji.

Ale nie takiej zwyczajnej- ot, wiadomości, telenowela albo talent-show. Jest (niestety, po anglojęzycznej stronie świata) kilka seriali, które nastawiają myślenie: Nationad Geographic Doomsday Preppers, Walking Dead, Revolution czy Person of Interest. Jest też całkiem realistyczny film zrobiony przez NatGeo Americam Blackout. To chyba najlepszy punkt wyjścia do niezobowiązującej rozmowy nt. mechanizmów, na których opiera się nasze życie, np. elektryczności. Kwestia dla Hamleta: „A gdyby w naszej elektrociepłowni zdarzyła się jakaś awaria? Przecież ta technologia jest starsza od nas! Albo gdyby sypnęło śniegiem i pozrywało kable? Ciekawe, jak MY poradzilibyśmy sobie w sytuacji bez prądu? Kochanie, może sprawdzimy w ten weekend, co? To może być bardzo romantyczne przeżycie…”

Jak nie połknie haczyka, to chyba wybraliście zły model. Jak połknie, ale wymięknie w połowie dnia, to macie gotowy materiał do pracy. Jak nie wymięknie przez weekend, to chyba macie gotowego preppera u boku, tylko się skubany dobrze kamufluje! ;)

O co mi chodzi przy okazji tego wpisu? O odrobinę wiary w ludzi! Skoro trafiliście na siebie i żyjecie ze sobą, to musiała nieźle zaiskrzyć. I chyba iskrzy do tej pory, nie? To znaczy, że druga strona wcale taka głupia nie jest. Tylko przekaźnik informacji kuleje. Spróbujcie zmienić perspektywę!

To do następnego! :)

:, , , , ,

3 Comments for this entry

  • ~Krzysztof Lis

    Twoje zadanie było mocno ułatwione, bo sama jesteś dziewczyną. A mężczyźni mają silniejsze inklinacje w stronę broni, plecaków, samochodów terenowych itd.

    Spróbuj użyć takich argumentów w stosunku do kobiety, której największą przyjemnością z życia są zakupy, albo spędzanie czasu ze znajomymi na plotkach. :P

  • ~Ajrin

    Ależ to proste – jeśli kocha was lub chociaż wasze dzieci, to wszystko da się załatwić.

    Różnica w dotarciu jest taka, że mężczyźnie wystarczy pokazać, kobieta musi poczuć. Kierujemy się emocjami, nie wzrokiem!

    Wystarczy kilka godzin bez prądu, aż cudownie naprawicie popsuty korek – a w tym czasie trzymając ją w objęciach w ciemności snujecie czarnowidztwo…

    Jak sie przestraszy – macie mozliwość upiec dwie pieczenie na jednym ogniu:

    - przekonać ją żeby się przygotować
    - wykazać się swoją męskością, wzmocnić swoją rolę w tym związku :)

    Powodzenia!

  • ~Preppers

    Ja zawsze myślałem, że to faceci wariują na punkcie surwiwalu – bycia preppersem, a tu taka miła odmiana. Owszem filmy też, ale i lektura chociażby pobieżna ksiażki: Przygotowani przetrwają Survival miejski – powinna dużo dać, wystarczy przeczytać wstęp.

Odpowiedz