Zagrożenia

24 tygodnie do gotowości. Tydzień 3B. Zadanie

przez , 20.paź.2013, w Prepping/Przygotowania, Zagrożenia

Teoretycznie zadanie z trzeciego tygodnia odbębniłam w drugim, ale jak to przeczytałam po dłuższej przerwie, to zrozumiałam, jak nieczytelnie wyszło, więc powtórzę opis/odpowiedź jeszcze raz. Ale to na końcu. Teraz zadanie w „mojej” wersji cyklu. Po części zasygnalizowane w 24tdg.t3a, ale teraz napisane wprost: PORZĄDKI.

1. Przegląd i aktualizacja apteczki. Masz w domu i w samochodzie apteczkę? Wiesz, co w niej jest? Czy to jest wystarczający zestaw? Czy coś się tam nie zużyło w międzyczasie? Czy są tam rzeczy z datą przydatności do spożycia? Czy nie są przeterminowane? Jeśli coś jest nie tak, trzeba wymienić/dokupić.

2. Przegląd map i planów. Tak, jak pisałam w części A, u mnie to wygląda tak:

  • plan miasta 1:25 000 kieszonkowy laminowany
  • plan miasta 1:25 000 turystyczny laminowany
  • okolice miasta 1:150 000 przewodnik + laminowana mapa
  • atlas Polski 1:300 000 typu kołonotatnik (bo się nie rozpada)
  • kilka oderwanych od siebie planów innych miast, kilka sztabowych map różnych terenów zielonych.

3. Przegląd artykułów papierniczych jest istotny szczególnie w odniesieniu do uczniów i studentów. Które podręczniki przydadzą mi się w czasie pracy w zawodzie? Które mogę odsprzedać młodszym rocznikom? Co z tego zainteresuje krewnych? Co nadaje się tylko na śmietnik albo rozpałkę?Ale jeśli chodzi o dorosłych z doświadczeniem zawodowym, to też dobrze wiedzieć, gdzie ma się jakiś długopis, kartkę papieru, wolny segregator… W pewnym momencie trzeba będzie katalogować prepsy, a nie wszyscy lubią exela. :)

4. Każda szuflada i każda szafka. Należy otworzyć. Wyjąć każdą rzecz (nie wszystkie na raz, tylko pojedynczo) i zapytać: czy w ciągu ostatniego roku użyłam tego? i czy użyję to w ciągu przyszłego roku? Jeśli w obu przypadkach padło „nie”, to dana rzecz z całą pewnością nie jest nam potrzebna i należy ją sprzedać, oddać albo wyrzucić. Unikamy sytuacji z Fight Clubu: „Kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy, za pieniądze, których nie mamy, aby zaimponować ludziom, których nie lubimy„. Ten punkt może okazać się dość czasochłonny. Należy się pilnować, nie sentymentalizować, tylko segregować. Najważniejsze to nie utonąć pod stertą gratów.

A teraz opisowa odpowiedź na zeszłotygodniowe zadanie:

Mieszkam w dużym mieście, na starym osiedlu mrówkowców, na ósmym piętrze. Mam dwie windy i tylko jedną klatkę schodową. W korytarzach są kraty-bramki. Mieszkańcy traktują tę swoją część korytarza jako przedłużenie mieszkania i trzymają tam sterty niepotrzebnych gratów. Blok stoi niedaleko rzeki i mostu, ale od wody oddziela mnie wał przeciwpowodziowy i szeroki pas ogródków działkowych.

Niedaleko jest elektrociepłownia. Mam na nią widok z okna. Z niej mam prąd i ciepło. Kuchenka jest gazowa (gaz z miejskiej gazowni), ale piekarnik elektryczny. Woda z wodociągu, kanalizacja grawitacyjna. Sąsiedzi mają humory: raz zapraszają na herbatkę, raz czepiają piasku na mojej wycieraczce mimo sterty własnych śmieci uginających się od kurzu na korytarzu. Nigdzie nie ma miejsca na jakiekolwiek uprawy.

Z dwóch stron świata mam duże, często zakorkowane drogi. Ale z pozostałych dwóch jest osiedle, które znam. Umiem się po nim poruszać nawet dużymi samochodami. A mój samochód jest wysoko zawieszony- jego konstrukcja pozwala na przejazd przez stojącą wodę do 1m głębokości. Odpala nawet na ciężkich mrozach, chociaż niechętnie. Nie przegrzewa się. Ma wzmocniony zderzak przedni, duży bagażnik dachowy i solidny hak z tyłu. Jest wyposażony w podstawowe narzędzia jak piła, siekiera czy łom.

Największym zagrożeniem dla mojej beztroskiej egzystencji jest pożar tych wszystkich śmieci, szafek i kartonów na korytarzach. Dlatego mam przygotowany zapas niepalnej, dobrze izolującej, aramidowej odzieży i maskę przeciwgazową z nowym, zapieczętowanym kompletem filtropochłaniaczy, która zatrzyma te wszystkie trujące związki uwalniające się z płyt wiórowych, paździerzowych i pilśniowych (płonących szafek). Plan zakłada ubranie odzieży ochronnej, złapanie dokumentów typu akt własności oraz „cennej” elektroniki i zbiegnięcie na dół najszybciej, jak to możliwe. I w razie potrzeby ewakuację autem przez boczne drogi gdzieś, gdzie się nie pali. Proste, nie?

2 komentarze :, , , , , , , , więcej...

24 tygodnie do gotowości. Tydzień 2B. Zadanie

przez , 14.paź.2013, w Prepping/Przygotowania, Zagrożenia

Tego wpisu brakuje na Domowym Survivalu, ale mam pewien zarys planu, więc wybiegam trochę wprzód- zadanie nr 3 zostało całkiem szczegółowo rozpisane w postaci listy pytań, na które postaram się (kursywą) w miarę szczerze i dokładnie odpowiedzieć. Oto ona:

  1. Czy mieszkasz w dużym mieście? Duże miasto = ryzyko ataku jądrowego, zapaści systemu elektroenergetycznego czy ciepłowniczego, ale także wodociągów, poza tym ryzyko zamieszek i epidemii jest większe, niż na wsi. Tak.
  2. Czy mieszkasz na parterze lub pierwszym piętrze? Zwiększa to ryzyko włamania, a w sytuacji kryzysowej tak naprawdę oznacza brak jakiegokolwiek bezpieczeństwa przed atakiem innych ludzi. Łatwiej zabarykadować klatkę schodową, niż zabić dechami okna balkonowe… Nie, mieszkam wysoko, a na klatce schodowej jest solidna krata- więc sąsiedzi trzymają na korytarzach połowę swoich mieszkań, co zwiększa ryzyko pożaru.
  3. Czy mieszkasz w pobliżu towarowego dworca kolejowego lub portu rzecznego/morskiego? Czy nie przeładowuje się tam czasem toksycznych chemikaliów, które mogłyby skazić duży obszar? Czy ten dworzec nie jest dobrym celem dla ataku terrorystycznego albo bombardowania w czasie wojny? Czy nasz potencjalny wróg będzie miał dość kasy, aby używać tylko bomb naprowadzanych telewizyjnie lub laserowo? Nie. Za to mam niezły widok na dwie elektrownie, przy lepszej widoczności nawet na trzy.
  4. Czy mieszkasz w miejscu, z którego można się łatwo ewakuować w dowolnym kierunku? Czy uciekając na wschód, dajmy na to, nie będziesz musiał przebić się przez duże miasto? A może mieszkasz blisko rzeki, na której najbliższy most (poza tym w Twojej miejscowości) jest 40 km dalej? Jeśli nawet nie zostanie zniszczony, może być łatwo zablokowany przez korek albo bandytów, którzy będą chcieli pobrać od Ciebie myto. Czy mieszkasz w dzielnicy odciętej od sąsiednich torami kolejowymi, która ma tylko kilka tuneli, przez które da się ją opuścić? Ani tak, ani nie. Z samochodem bywają problemy, a pieszo bywają inne problemy, np. prędkość, zasięg…
  5. Czy niedaleko Ciebie nie znajduje się duży zakład przemysłowy? Rafineria, elektrownia, zakłady nawozowe, chemiczne, to świetne cele ataku terrorystycznego. Skutki jak w punkcie 3. j/w
  6. Czy Twój dom znajduje się przy głównej trasie między dwoma dużymi miastami? W razie czego tamtędy właśnie uciekać będzie większość ludzi z jednego lub drugiego miasta. A po drodze mogą wpaść na błyskotliwy pomysł by szukać pomocy u ludzi, którzy mieszkają w pobliżu. n/d
  7. Czy Twój dom leży na terenie zalewanym przez rzekę? Nawet tylko w czasie stuletniej powodzi? Zmiany klimatu mają przynosić coraz bardziej ekstremalne zjawiska pogodowe, więc pewnie i stuletnie powodzie zaczną się zdarzać częściej. Blisko, ale nie.
  8. Czy dojazd do Twojego domu jest możliwy więcej niż jedną trasą? Czy droga, która koło niego przebiega, kończy się ślepo? Czy z działki można zjechać na więcej niż jedną drogę? Czy można uciec z niej przejeżdżając przez pole sąsiada, czy też jest to sad pełen drzew owocowych, którego nie pokonasz samochodem? Tak, chociaż tylko wtajemniczeni je znają.
  9. Czy Twój dom znajduje się na terenie ściśle zabudowanych przedmieść, o kiepskiej infrastrukturze komunikacyjnej? Czy domy postawione są tak blisko, że istnieje duże ryzyko szybkiego rozprzestrzeniania się pożaru? Czy w razie ewakuacji uliczki się nie zakorkują? Nie. Tzn. osiedlowe uliczki mogą się zakorkować, ale wtedy są nieoficjalne trasy ucieczkowe- wyższa konieczność, nie?
  10. Jak odprowadzasz ścieki? Czy masz kanalizację? Czy masz szambo, które wymaga opróżniania co dwa tygodnie? Oba rozwiązania są złe, najlepsze są przydomowe oczyszczalnie ścieków, bo dają dużą autonomię. Czy masz gdzie postawić sławojkę albo toaletę kompostującą? Możecie mi nie wierzyć, ale nawet w kawalerce można zaadaptować urządzenia do kompostowania. :)
  11. Jak ogrzewasz dom? Czy masz w domu więcej, niż jedno źródło ciepła? Czy uzależnione jest od więcej niż jednej sieci (np. kocioł gazowy z elektrycznym sterownikiem i elektryczną pompką – wysiądzie gdy zabraknie gazu albo prądu)? Czy możesz zgromadzić zapas paliwa do ogrzewania na kilka lat? Centralne z elektrociepłowni, brak pola manewru w tym temacie.
  12. Skąd bierzesz wodę? Czy możesz zbierać deszczówkę? Czy masz własną studnię? Czy możesz wybierać wodę ze studni wiadrem lub pompą abisynką? Woda idzie z bardzo awaryjnego wodociągu, ale na parapecie można zawiesić naczynia do zbierania deszczówki, nawet rosy.
  13. Jakie masz szanse na utratę pracy? Czy Twoja firma ma stabilną sytuację? Czy polityka zatrudniania w niej ludzi daje im szansę na umowę o pracę na czas nieokreślony? Czy Twoja firma albo własna działalność jest w niszy, która po kryzysie gospodarczym pierwsza w kolejności dostanie w łeb (np. dealerka nowych samochodów albo mieszkań)? Studiuję dziennie. I nie jest to rolnictwo.
  14. Jak wygląda obciążenie Twojego budżetu kredytami? Czy w razie utraty jednego etatu w Twojej rodzinie dacie radę utrzymać się przez co najmniej rok? Nigdy nie pożyczam pieniędzy, za to odkładam na czarną godzinę w gotówce i wirtualnie.
  15. Czy masz zapas gotówki na kilka miesięcy? Czy wszystkie Twoje pieniądze leżą w jednym banku? Czy w razie runu na banki i bankomaty będziesz miał za co kupić chleb? j/w
  16. Czy masz jakieś specjalne potrzeby żywieniowe albo medyczne? Czy musisz być dializowany? Czy jesteś diabetykiem? Czy przyjmujesz jakieś wyjątkowe leki? Czy jesteś uczulony na jeden z najpopularniejszych pokarmów, na przykład na chleb albo na masło? Jestem uczulona na konserwanty, przez co jestem już przyzwyczajona do całodobowych postów w poszukiwaniu jedzenia, które wygląda na w miarę autentyczne.
  17. Czy Twój samochód jest w pełni sprawny? Czy możesz go uruchomić natychmiast, o każdej porze dnia i nocy? Czy uruchomisz go również zimą, przy dużym mrozie? Czy będzie to możliwe od razu, czy po kilku minutach, czy może musisz najpierw odnaleźć kogoś, kto Ci pożyczy prądu do rozrusznika? Czy działa w nim alternator i ogrzewanie? Czy wozisz w nim mapę okolicy i ładowarkę do komórki? Czy masz opony zimowe i łańcuchy? Mniej więcej.
  18. Czy pracujesz, czy też Twój zawód to służba? Mam na myśli służbę wojskową, ale też policyjną? Czy możesz pozwolić sobie na to, by w razie czego pozostać w domu? Mogę spokojnie zaspać na wykład tyle, żeby już się nie opłacało wychodzić z domu.
  19. Czy masz uczynnych sąsiadów, czy też mieszkają obok Ciebie ludzie z kupą własnych problemów, którymi obarczają innych? Czy możesz na nich liczyć, by pomogli Ci w codziennych problemach? Czy są rozsądni, czy może są wiecznymi klientami opieki społecznej? Jakie masz z nimi układy? Szeroko uśmiechnięte pole minowe z wysokim stopniem zagrożenia pożarowego.
  20. Czy masz dość miejsca na działce, by założyć ogród, najlepiej permakulturowy? Czy możesz produkować choćby część własnej żywności? Czy możesz postawić na niej małą szklarnię (tunel foliowy), aby hodować bardziej wymagające rośliny? Czy masz gdzie przechować nadmiar żywności? Czy możesz zbudować sobie ziemiankę? Nic więcej ponad zioła na parapecie.
  21. Czy masz pod domem piwnicę? Czy możesz dorobić do niej drugie wyjście, nie wymagające przechodzenia przez dom? A może jest połączona z garażem i drugie wyjście już jest od razu gotowe? Czy jest tam na tyle miejsca, by zamontować tam kilka rozkładanych łóżek, albo przerobić na łóżka półki? Nie. Rozważam skompletowanie zestawu „tyrolki” do szybkiego montażu na oknie dla ewakuacji z daleka od klatki schodowej.

Jak/jeśli się przeprowadzę, pewnie przepiszę tę listę jeszcze raz od początku. :)

Zostaw komentarz :, , , , , , , , , , , , więcej...

Help is on the way! …my ass.

przez , 09.gru.2012, w Prepping/Przygotowania, Survival/Przetrwanie, Zagrożenia

Słucham sobie radia. Leci melodyjna, rockowa piosenka. Bardzo mi się podoba aż… zaczyna się refren zdaniem: „Help is on the way”. Największa ściema naszego życia. Próbowaliście kiedyś wezwać pogotowie albo interwencję policji? Owszem, ratownicy i posterunkowi są bardzo sympatyczni, rozumiejący i chętni do pomocy, ale zanim zostaną wysłani na miejsce, trzeba wykłócić się z dyspozytornią, że tak, faktycznie potrzebna jest fachowa pomoc, bo ja co najwyżej mogę ofiarę losu zastrzelić w akcie miłosierdzia. Kłótnia z człowiekiem po drugiej stronie telefonu zajmuje dwa razy więcej czasu, niż przyjazd ambulansu i akcja ratownicza razem! I to w normalny, słoneczny dzień! A jeśli będzie powódź? Albo huragan? Przecież już się w Polsce zdarzyły…

Trzeba raz, a dobrze wyrzucić z głowy myśl o wezwaniu wsparcia. Jesteśmy zdani na siebie. Jeśli czegoś nie umiemy zrobić, to siedzimy po uszy w gównie. Nie ważne: naprawa auta, pierwsza pomoc, nawigacja, walka wręcz, strzelectwo… Idź na jakiś kurs. Im więcej wiedzy masz w głowie, tym większe masz szanse na przeżycie. I nie chodzi mi o wiedzę z serialów medycznych ani gier przeglądarkowych. Innych gier komputerowych też.

Aha, i żeby ktoś nie próbował zaczynać z „a w Ameryce to jest inaczej rozwiązane i dobrze działa…” Ok, działa nieźle dla ludzi posiadających polisę. Dzwonią wtedy na pogotowie danego szpitala, podają numer polisy i natychmiast wysłana jest do nich karetka. Czy dotrze na czas, to już inna historia. W Polsce też można wykupić sobie polisę danej firmy lekarskiej. Prywatne karetki jeżdżą po ulicach.

A jak coś się spieprzy, to wszystko równo stoi w korku po horyzont. Choćby ten pierwszy śnieg, który w tym roku na szczęście sypnął w październiku i w sobotę. Pamiętam przebijanie się przez piątkowe popołudniowe korki, żeby zdążyć do serwisu przed 18.

Pamiętam też zeszłoroczny pierwszy śnieg. Połowa października, chyba czwartek. Zaczęło prószyć koło południa. Ludzie kończący pracę po 16 przejeżdżali samochodem w ciągu 5 godzin odcinki na normalne pół godziny. Miałam to szczęście, że tego dnia pojechałam do centrum autobusem- mogłam spokojnie wrócić na piechotę do domu.

Pointa jest taka: działanie systemu to złudzenie. System od dawna leży martwym karaluchem. Wszystko się kręci siłą rozpędu dawno nieoliwionych mechanizmów. Coraz częściej zdarzają się zacinki. Kiedy posypie się na dobre, przetrwają najsilniejsi. Idź coś potrenować.

4 komentarze :, , , więcej...