Tag: kataklizm

24 tygodnie do gotowości. Tydzień 13.

przez , 20.gru.2013, w Bushcraft/Bytowanie

Nie ma listy zakupów. Ani żadnej dziwacznej gry. W tym tygodniu masz szczególnie trudne ZADANIE wg Anki: Zatrzymaj się pośrodku bożonarodzeniowego szaleństwa*, wycisz się i pomyśl, ile masz w życiu szczęścia.

Masz rodzinę. Macie dach nad głową. Nie chodzicie głodni ani obdarci. Macie różne środki transportu. Nie budzą Was bomby w środku nocy. Jest naprawdę dobrze, nie?

W bushcraft-cie chodzi o zapewnienie sobie maksimum komfortu przy użyciu minimalnych środków na łonie natury. W preppingu chodzi o zapewnienie sobie obecnego poziomu życia przez maksymalny czas w przypadku światowej zawieruchy. Żadne z powyższych nie ma na celu zmieszania Cię z błotem, tylko utrzymanie radości z życia bez względu na okoliczności. Więc do stu demonów ciesz się życiem! Z rodzinką i po całości!

Wesołych! :)

*jeśli podążasz tym cyklem w innej porze roku i nie ma żadnego świątecznego armagedonu na horyzoncie, to zabierz rodzinę na biwak. Owszem, w niektórych sytuacjach wygodniej byłoby bez rodzinki. Ale kiedyś poczułbyś się samotny. Potraktuj to jako ostrzeżenie cioci Ani. :)

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

Psychologia przetrwania

przez , 03.gru.2012, w Survival/Przetrwanie, Zagrożenia

Czasami świadomość podwyższonego ryzyka dla danego kataklizmu zamienia się w cichą nadzieję, że faktycznie coś się posypie… Taka dziwna, chora nadzieja na to, że skończy się nadzór aparatów państwowych, że będzie można radzić sobie samemu środkami adekwatnymi do sytuacji wg nas, nie kodeksu karnego. Nadzieja, że wszyscy denerwujący nas ludzie zamienią się w kupki popiołu dzięki fali uderzeniowej, ale jakimś cudem uda nam się uratować większość głupków, bez których jednak ciężko żyć…

Nie wiem, może siedzę w temacie już zbyt długo i zaczyna mi się udzielać „choroba zawodowa”? Może niedawno należało okazać jakieś ślady uczuć, a nie udawać, że wcale nie zostało się zranionym do żywego… Nie wiem. Kotłuje się we mnie, tam głęboko w środku, coś złego, mrocznego, dzikiego i nieokiełznanego. Nie mogę się zdecydować, czy wolałabym to coś stłamsić w zarodku, czy wręcz przeciwnie- spuścić wściekłego psa ze smyczy?

Cóż, w każdym razie ostatnio zaczynam faktycznie życzyć źle światu jako takiemu. Czuję się przygotowana psychicznie i fizycznie na wszystko, co tylko los przyniesie. Sprzętowo kuleję od zawsze, ale nigdy nie próbowałam gromadzić zbrojowni czy spiżarni, skoro hasło „mój dom, moja twierdza” jest od stuleci nieaktualne i mogę cały „szpej” stracić w jednej chwili na rzecz… np. stróżów prawa. Przetrwanie zaczyna się w głowie, dlatego gadżeciarze mają nikłe szanse.

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Witaj, świecie!

przez , 06.lis.2012, w Prepping/Przygotowania

Hmm… Cześć! Jestem… hm… powiedzmy, że jestem Anna. Założyłam ten któryś już z kolei blog pod wpływem serii dokumentalnej na National Geographic „Czekając na Apokalipsę” (oryginalnie: Doomsday Preppers). Jak zwykle będzie to blog tematyczny. Tym razem o sposobach przetrwania różnych kataklizmów i katastrof, o przygotowaniu się do nich. I to niekoniecznie przez zgromadzenie w tajnej spiżarni puszkowanej paszy, wystarczającej na 10 lat dla 10 dorosłych osób. Najważniejsze przygotowania prowadzi się zawsze we własnej głowie, a drugie w kolejności jest ciało. Dopiero potem sprzęt, dom, magazynowanie tzw. przydasiów.

Postanowiłam się odezwać, bo kręcę się koło tematu preppingu (na początku nie wiedziałam, że na to w ogóle jest nazwa) prawie 10 lat.  Mimo wszystko nadal nie uważam się za eksperta, ale coś tam już wiem, przetestowałam i mogę się podzielić doświadczeniami.

Z drugiej strony gadżet, jakim jest blog, traktowałam od zawsze jako formę elektronicznego notesu.  Nikt z Twoich znajomych Ci go nie ukradnie i nie wyciągnie tych wszystkich małych sekrecików, bo nawet jeśli trafią na Twój blog to i tak  nie będą wiedzieli,  że to Ty go piszesz. No, chyba, że podpiszesz się imieniem i nazwiskiem (tym prawdziwym, a pierwsza zasada używania internetu brzmi: nigdy nie podawaj swoich prawdziwych danych osobowych!- dzieci uczą się tego na informatyce w podstawówce, a czy pamiętają o tym to już osobny temat). W każdym razie nie rusza mnie ilość komentarzy. Jeśli ten szablon obsługuje coś takiego jak licznik odwiedzin, to postaram się go wyłączyć. Ze statsów wyrosłam bardzo dawno.

Chociaż jeśli korzystasz z mojej wiedzy gromadzonej tutaj, to wypadałoby przynajmniej podziękować. Uwierz mi, nie chcesz mieć we mnie wroga po apokalipsie. Przed z resztą też nie.

Zostaw komentarz :, , więcej...