Tag: plan

24 tygodnie do gotowości. Tydzień 12B. Zadanie

przez , 13.gru.2013, w Prepping/Przygotowania

ZADANIE: Spisać listę telefonów kontaktowych do pracy (obojga), szkoły i miejsca zajęć pozalekcyjnych. Polecenie w oryginale.

Kopię takiej listy ma mieć przy sobie każde z rodziców. Kopia zapasowa powinna być składowana w bezpiecznym, ale dostępnym dla wszystkich domowników miejscu w domu. Banał, nie? Ale gdyby teraz świat się zawalił, to widzielibyście, gdzie dzwonić po swoją drugą połówkę? Albo gdzie po nią pójść/pojechać, gdyby telefony też się sypnęły? Tylko tyle i aż tyle. Matko, jaki banał. Ale ważny. :D

To do następnego! :)

Zostaw komentarz :, , , , , więcej...

24 tygodnie do gotowości. Tydzień 5B. Zadanie

przez , 30.paź.2013, w Prepping/Przygotowania

ZADANIE: wyznaczyć cel ewakuacji, tzw. BOL- Bug-Out Location.

Autor całego tego cyklu zrobił też krótki poradnik „Jak wybrać cel ewakuacji?” plus skrót telegraficzny ze wskazówek:

  • raczej nie nastawiaj się na ewakuację do czyjegoś domu, zwłaszcza jeśli nie jest to ktoś, kto ma ochotę się przygotowywać na gorsze czasy tak, jak i Ty – bo będziesz musiał przygotować sprzętu i zaopatrzenia dla dwóch rodzin, nie dla jednej,
  • jeśli Ty lub Twoja rodzina macie już gdzieś działkę za miastem, rozważ ją w pierwszej kolejności, jako że jest to nieruchomość, która już jest w Waszych rękach,
  • jeśli nie masz takiego miejsca, póki co lepiej zaplanować ewakuację do kogoś do domu, niż nie myśleć o niej w ogóle,
  • docelowo raczej musisz nabyć taką nieruchomość i przystosować ją do swoich celów,
  • a najlepiej przenieść się tam na stałe,
  • a przynajmniej przenieść się na co dzień w takie miejsce, z którego łatwo będzie uciec do Twojego celu ewakuacji.

Osobiście jestem jeszcze na tym etapie życia, że nie mam dzieci ani zwierzaków. Działki za miastem, a tym bardziej wybudowanego domu, też nie. Owszem, moja rodzina posiada dużo ziemi, ale dwa województwa od mojej obecnej lokalizacji. W razie jakiegoś totalnego końca świata zdecydowanie będę chciała tam dotrzeć, ale to jest piechotą 60 godzin drałowania. Z dużym obciążeniem, przez lasy i z daleka od wsi zajmuje przynajmniej tydzień. Wykonalne, ale traktuję tą lokację jako ostateczność. Co nie oznacza, że nie znam trasy na pamięć- z dobrymi szlakami, złymi szlakami, miejscówkami na nocleg i takimi, od których należy trzymać się z daleka. :)

Na miejscu mam tylko kilka lokacji we władaniu teściów i ich krewnych. Rozrzucone w przypadkowych miejscach po całym mieście. I wyłącznie w obrębie miasta. Już widzę oczyma wyobraźni tę dwudziestokilometrową (w linii prostej, palcem po mapie) wyprawę w wojenno- madmaxowej scenerii po dziadka i wujka z żonką i dwójką dzieciaków…  Podobno nie przesadza się starych drzew, dlatego nie wiem, jak miałabym ich wszystkich przekonać do preppingu. Tzn. mam teorię, na której oparłam plan uświadamiania tej rodziny, ale robię na tyle małe postępy, że jestem pewna- nie zdążę, zanim coś konkretnego się zdarzy. I w razie ewakuacji mogą mi powiedzieć, że oni nie chcą uciekać, zostają i cześć. I będę musiała staruszków zostawić.

Jako para rozglądamy się za „idealną” działką 30-50 km od miasta. Puki co zbieramy na umeblowanie domu znajdującego się najdalej od centrum z dostępnych, już istniejących lokacji.  Tę okolice znamy jak własną kieszeń, kilka ulic dalej mamy przyjaciół.

W dalszej perspektywie spróbujemy tak pokierować naszymi karierami, żeby wynieść się na te 50km na stałe. Co może się okazać trudne.

To chyba wszystko na razie. Do następnego! :)

Zostaw komentarz :, , , , , , , , , więcej...

24 tygodnie do gotowości. Tydzień 3B. Zadanie

przez , 20.paź.2013, w Prepping/Przygotowania, Zagrożenia

Teoretycznie zadanie z trzeciego tygodnia odbębniłam w drugim, ale jak to przeczytałam po dłuższej przerwie, to zrozumiałam, jak nieczytelnie wyszło, więc powtórzę opis/odpowiedź jeszcze raz. Ale to na końcu. Teraz zadanie w „mojej” wersji cyklu. Po części zasygnalizowane w 24tdg.t3a, ale teraz napisane wprost: PORZĄDKI.

1. Przegląd i aktualizacja apteczki. Masz w domu i w samochodzie apteczkę? Wiesz, co w niej jest? Czy to jest wystarczający zestaw? Czy coś się tam nie zużyło w międzyczasie? Czy są tam rzeczy z datą przydatności do spożycia? Czy nie są przeterminowane? Jeśli coś jest nie tak, trzeba wymienić/dokupić.

2. Przegląd map i planów. Tak, jak pisałam w części A, u mnie to wygląda tak:

  • plan miasta 1:25 000 kieszonkowy laminowany
  • plan miasta 1:25 000 turystyczny laminowany
  • okolice miasta 1:150 000 przewodnik + laminowana mapa
  • atlas Polski 1:300 000 typu kołonotatnik (bo się nie rozpada)
  • kilka oderwanych od siebie planów innych miast, kilka sztabowych map różnych terenów zielonych.

3. Przegląd artykułów papierniczych jest istotny szczególnie w odniesieniu do uczniów i studentów. Które podręczniki przydadzą mi się w czasie pracy w zawodzie? Które mogę odsprzedać młodszym rocznikom? Co z tego zainteresuje krewnych? Co nadaje się tylko na śmietnik albo rozpałkę?Ale jeśli chodzi o dorosłych z doświadczeniem zawodowym, to też dobrze wiedzieć, gdzie ma się jakiś długopis, kartkę papieru, wolny segregator… W pewnym momencie trzeba będzie katalogować prepsy, a nie wszyscy lubią exela. :)

4. Każda szuflada i każda szafka. Należy otworzyć. Wyjąć każdą rzecz (nie wszystkie na raz, tylko pojedynczo) i zapytać: czy w ciągu ostatniego roku użyłam tego? i czy użyję to w ciągu przyszłego roku? Jeśli w obu przypadkach padło „nie”, to dana rzecz z całą pewnością nie jest nam potrzebna i należy ją sprzedać, oddać albo wyrzucić. Unikamy sytuacji z Fight Clubu: „Kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy, za pieniądze, których nie mamy, aby zaimponować ludziom, których nie lubimy„. Ten punkt może okazać się dość czasochłonny. Należy się pilnować, nie sentymentalizować, tylko segregować. Najważniejsze to nie utonąć pod stertą gratów.

A teraz opisowa odpowiedź na zeszłotygodniowe zadanie:

Mieszkam w dużym mieście, na starym osiedlu mrówkowców, na ósmym piętrze. Mam dwie windy i tylko jedną klatkę schodową. W korytarzach są kraty-bramki. Mieszkańcy traktują tę swoją część korytarza jako przedłużenie mieszkania i trzymają tam sterty niepotrzebnych gratów. Blok stoi niedaleko rzeki i mostu, ale od wody oddziela mnie wał przeciwpowodziowy i szeroki pas ogródków działkowych.

Niedaleko jest elektrociepłownia. Mam na nią widok z okna. Z niej mam prąd i ciepło. Kuchenka jest gazowa (gaz z miejskiej gazowni), ale piekarnik elektryczny. Woda z wodociągu, kanalizacja grawitacyjna. Sąsiedzi mają humory: raz zapraszają na herbatkę, raz czepiają piasku na mojej wycieraczce mimo sterty własnych śmieci uginających się od kurzu na korytarzu. Nigdzie nie ma miejsca na jakiekolwiek uprawy.

Z dwóch stron świata mam duże, często zakorkowane drogi. Ale z pozostałych dwóch jest osiedle, które znam. Umiem się po nim poruszać nawet dużymi samochodami. A mój samochód jest wysoko zawieszony- jego konstrukcja pozwala na przejazd przez stojącą wodę do 1m głębokości. Odpala nawet na ciężkich mrozach, chociaż niechętnie. Nie przegrzewa się. Ma wzmocniony zderzak przedni, duży bagażnik dachowy i solidny hak z tyłu. Jest wyposażony w podstawowe narzędzia jak piła, siekiera czy łom.

Największym zagrożeniem dla mojej beztroskiej egzystencji jest pożar tych wszystkich śmieci, szafek i kartonów na korytarzach. Dlatego mam przygotowany zapas niepalnej, dobrze izolującej, aramidowej odzieży i maskę przeciwgazową z nowym, zapieczętowanym kompletem filtropochłaniaczy, która zatrzyma te wszystkie trujące związki uwalniające się z płyt wiórowych, paździerzowych i pilśniowych (płonących szafek). Plan zakłada ubranie odzieży ochronnej, złapanie dokumentów typu akt własności oraz „cennej” elektroniki i zbiegnięcie na dół najszybciej, jak to możliwe. I w razie potrzeby ewakuację autem przez boczne drogi gdzieś, gdzie się nie pali. Proste, nie?

2 komentarze :, , , , , , , , więcej...