Tag: przyprawy

DIY. Jak suszyć mięso?

przez , 16.kwi.2014, w Prepping/Przygotowania

Procedura ogólna została podana w 24tdg t7B. Teraz czas na detale po rozpoznaniu bojem. I zdjęcia!

  1. Kupiłam 0,8 kg świeżej łopatki z jelenia bez kości za ok. 40 zł. Dziczyzna jest znana z minimalnego udziału tłuszczu w mięsie.
  2. Umyłam mięso i pokroiłam na plasterki o grubości ok. 5mm. Te większe wymiary powinny być zbliżone do rombów 2 x 8 cm, ale bez przesady- z tego się nie strzela!
  3. Wklepałam w rozłożone płasko na talerzach plasterki szczodrą ilość świeżo zmielonego pieprzu, słodkiej papryki, curry i soli. Z solą trochę chyba przesadziłam.
  4. Szybko ponabijałam plasterki na wykałaczki i rozwiesiłam na kratce w piekarniku. Na tym etapie mięso gubi mnóstwo wody, więc należy podłożyć na dół blaszkę wyłożoną papierem, żeby potem się nie naszorować. Temperatura bez termoobiegu powinna oscylować między 60*C a 70*C, z termoobiegiem może być niższa jak w oryginalnym przepisie.
  5. W piekarniku suszyłam 3 godziny.
  6. Przełożyłam połowicznie ususzone plasterki na tackę wyłożoną papierem śniadaniowym.
  7. Tacka leżała sobie w bezpiecznym, suchym miejscu przez 4 dni.
  8. Przełożyłam wyschnięte na wiór płatki mięsa do słoika (1 słoik po ogórkach na 0,8 kg surowego mięsa!).

I czasem sobie podjadam…

To do następnego! :)

Zostaw komentarz :, , , , , więcej...

24 tygodnie do gotowości. Tydzień 11A. Zakupy

przez , 08.gru.2013, w Prepping/Przygotowania

Znowu połykamy tydzień na Domowym Survivalu. Oto skondensowana lista zakupów (odbijemy to sobie urlopem):

  • paczka żwirku dla kota, jeśli używasz (proponuję żwirek drzewny, można go też spalić w razie czego),
  • kuwetę na żwirek – a lepiej prostokątną miskę, która będzie pełnić funkcje kuwety ale też może być używana jako miska i zmieści się w szafce,
  • para butów i komplet ubrań na zmianę dla każdego członka rodziny,
  • paczka ulubionych przypraw — soli, pieprzu, ziół,
  • zestaw naczyń turystycznych dla każdego.

Nie mam kotów. Jeszcze. ;)

O, nie, ciuchy. I buty… Przytoczę tu stary, bo spawie sprzed roku, wpis Prawdziwego Preppersa o ubraniach i wiadomości, którą niesiemy swoją garderobą dla postronnych. W przypadku takiego Exodusu ubrania alpinistyczne będą rzucać się w oczy. Ubrania wojskowe też. Okej, zgadzamy się. Więc co zrobić/kupić, żeby przetrwać komfortowo, nie kłuć po oczach i nie zrujnować stanu konta bankowego? Podpowiem, że w przypadku kobiet odzież robocza zdecydowania odpada. Testowałam takie patenty. Nie będę nosić spodni w rozmiarze XS za szerokich o 10 cm w pasie. Po prostu nie, okej? Ani butów za dużych o trzy rozmiary. Nie i już! Chyba wyraziłam się jasno. I uwierz mi, potykanie się o własne buty oraz plątanie się we własne nogawki, to nie jest coś, co chcesz oglądać w kryzysowej sytuacji. :)

Zostają nam tak na dobrą sprawę tylko kolekcje outdoorowe, trekkingowe i turystyczne („turystyczne” to pojęcie rzeka, które w sobie zawiera m. in. outdoor; w zalinkowanym powyżej wpisie zostało użyte bez sensu i przyczyny- opisany ekwipunek kwalifikuje się do alpinizmu/himalaizmu, oj, to jest droga odmiana turystyki…). Buty za kostkę z twardą podeszwą (przeciw skręceniu kostki, ostrym kamieniom, szkłu i gwoździom) tzw. trekkingowe to wydatek rzędu 200-500zł. I koniecznie trzeba je rozchodzić przez ok. 10 dni roboczych zanim zdarzy się katastrofa, żeby uniknąć otarć, odcisków i odparzeń. Za to obskoczą wszystkie pory roku przy różnych skarpetkach i będą służyć przez lata, nawet jeśli Ci się spodobają i będziesz chodzić na co dzień.

Z kompletem ubrań na zmianę to trochę nie ogarniam, tak przepastne to zagadnienie. Oryginalny post został opublikowany w połowie grudnia. Czyli chodzi o zabezpieczenie tylko suchej zmiany ubrań, np. „narciarskich” do zdobycia w serwisach aukcyjnych po 200zł za komplet spodnie+kurtka? Z jakimś sweterkiem/bluzą, zapasowymi skarpetami i bielizną? A jeśli chodzi tu o skompletowanie całorocznego zestawu ubrań biwakowych? No, to spiszmy to, co nosi się w czasie bytowania pod namiotem, a nawet bez namiotu :) na łonie natury, wszystkie pory roku w sumie (o orientacyjnym kosztem):

  • komplet „narciarski”- watowane spodnie, watowana kurtka (200zł)
  • „narciarskie” rękawiczki, czapka, ew. szalik (100zł)
  • polar (100zł)
  • buty trekkingowe (200zł)
  • bielizna termoaktywna- bluza, spodnie/kalesony (200zł)
  • skarpety trekkingowe (50zł)
  • kurtka, tzw. „windstoper” (200zł)
  • spodnie, tzw. „bojówki” (200zł)
  • arafatka/chusta (50zł)
  • czapka/kapelusz (30zł)
  • no, i kilka koszulek bawełnianych, ale to każdy chyba w swojej szafie posiada… :)

Razem: 1330zł. Chociaż trzeba zaznaczyć, że takiego zestawu nie kupuje się na raz. Gdyby rozłożyć te wydatki na 12 miesięcy, nie byłyby zbyt uciążliwe, nie? Poza tym część z tego zestawienia można z powodzeniem zastępować rzeczami już istniejącymi w szafie: zamiast polaru- wełniany sweter, zamiast bielizny termo- kalesony/legginsy, itd.

Aha, do tego tematu zalicza się kwestia naczyń turystycznych. Trochę mam doświadczenia w gotowaniu na ognisku i jedno mogę stwierdzić: nie uznaję plastikowych naczyń kempingowych. Co z tego, że lekkie i nie klekocze w plecaku, skoro rozłazi się w rękach albo źle znosi otwarty ogień? Ostatnio są modne niezbędniki tytanowe- cena zaporowa jak na coś, co można komuś pożyczyć albo nawet samemu zgubić… Przykro mi, ale zostaje nam z idiotoodpornych rozwiązań tylko demobil: niezbędnik (widelec, łyżka, nóż, otwieracz do konserw) 15zł + menażka (alu albo stal) 15-45zł. Tylko kubek na herbatę polecam kupić w markecie- taki półlitrowy, emaliowany, najlepiej z wymalowanymi kwiatkami- stanowi idealny kamuflaż „ja nic nie wiem!” Dobra, to tak pokrótce. Kiedyś opiszę dokładnie moje przygody ze sprzętem biwakowym (jeśli masz ze sobą sztućce i miskę z domu, to nie jesteś na survivalu!), ale to jeszcze nie teraz. :)

To zostaje mi tylko rozbudowanie zapasu przypraw. Cóż, zdobyłam roczny albo dwuletni zapas:

  • sól himalajska 1kg 27 zł (tak, wiem, że można kupić spożywczą w worku 1zł/1kg, ale można też w młynku 80zł/1kg- słabo?)
  • pieprz czarny 36g 7,69 zł
  • mieszanka „curry” 45g 7,69 zł
  • ocet winny 250ml 6,79 zł
  • oliwa delicato 500ml 23,19 zł
  • kminek 70g 4,29 zł
  • majeranek 30g 5,29 zł
  • owoce jałowca 20g 2,09 zł
  • mieszanka „pieprz ziołowy” 15g 1,69 zł
  • oregano 10g 2,09 zł
  • cukier z wanilią (nie wanilinowy) 10g 3,19 zł
  • goździki 10g 1,79 zł
  • cynamon 15 g 1,79 zł
  • kurkuma 20g 1,79 zł
  • kmin indyjski („kumin”) 65g 14,69 zł (nie było mniejszych opakowań- mogę go nie zdążyć zużyć w czasie przydatności smaku…)

Razem: 111,06 zł. Chociaż można się kłócić, czy sól i oliwa są przyprawami, czy konserwantami. :)

To do następnego! :)

Zostaw komentarz :, , , , , , , , , więcej...