Tag: zagrożenie

24 tygodnie do gotowości. Tydzień 13.

przez , 20.gru.2013, w Bushcraft/Bytowanie

Nie ma listy zakupów. Ani żadnej dziwacznej gry. W tym tygodniu masz szczególnie trudne ZADANIE wg Anki: Zatrzymaj się pośrodku bożonarodzeniowego szaleństwa*, wycisz się i pomyśl, ile masz w życiu szczęścia.

Masz rodzinę. Macie dach nad głową. Nie chodzicie głodni ani obdarci. Macie różne środki transportu. Nie budzą Was bomby w środku nocy. Jest naprawdę dobrze, nie?

W bushcraft-cie chodzi o zapewnienie sobie maksimum komfortu przy użyciu minimalnych środków na łonie natury. W preppingu chodzi o zapewnienie sobie obecnego poziomu życia przez maksymalny czas w przypadku światowej zawieruchy. Żadne z powyższych nie ma na celu zmieszania Cię z błotem, tylko utrzymanie radości z życia bez względu na okoliczności. Więc do stu demonów ciesz się życiem! Z rodzinką i po całości!

Wesołych! :)

*jeśli podążasz tym cyklem w innej porze roku i nie ma żadnego świątecznego armagedonu na horyzoncie, to zabierz rodzinę na biwak. Owszem, w niektórych sytuacjach wygodniej byłoby bez rodzinki. Ale kiedyś poczułbyś się samotny. Potraktuj to jako ostrzeżenie cioci Ani. :)

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

24 tygodnie do gotowości. Tydzień 9A. Zakupy

przez , 24.lis.2013, w Prepping/Przygotowania

Lista zakupów autora wygląda dość minimalistycznie:

  • wodoodporny (wodoszczelny) pojemnik do przechowywania kopii najważniejszych dokumentów,
  • małe radio z zakresem UKF (FM) i falami długimi (LW), działające na baterie,
  • klucz do zakręcenia gazu i wody (jeśli jest taka potrzeba).

To znowu od końca. :) Odcięcie mediów działa na „klamkę” albo na „motylki”. To mi odpada. :)

Radio UKF/LW… W sumie nie posiadam. Posiadam wynalazek będący połączeniem radia FM, latarki i ładowarki do telefonów, zasilanej z gniazdka 230V, panelu słonecznego albo korbki. Posiadam wynalazek będący połączeniem telefonu, latarki i PMRki, działający na pojedynczym akumulatorze 2-3 tygodnie… Ale nie mam niczego, co pozwalałoby odbierać/nadawać na długich falach. A mogłoby się przydać.

Chodzi głównie o to, że w paśmie fal długich na częstotliwości 225 kHz nadaje Polskie Radio Program I (za pośrednictwem Radiowego Centrum Nadawczego w Solcu Kujawskim). Tak, zapytałam o to Matkę Wikipedię, bo sama nie pamiętałam oczywiście częstotliwości. Nie mam nawyku słuchania radia, bo denerwuje mnie szum informacyjny, reklamy i wady wymowy prezenterów oraz zapraszanych ekspertów. Więc się nie znam. A czasami taki Program 1 mógłby się przydać, np. do odwołania klęski żywiołowej, jak huragan przeszedł. Albo potężniejsza burza. Albo trzęsienie ziemi. Albo nalot bombowy… czy cokolwiek innego.

A tak a propos burz, to trafiłam na ciekawy post na blogu Dobra Pogoda. Czyli mamy już trzy potencjalne zastosowania urządzonka- w kolejności największego prawdopodobieństwa:

  1. wątpliwej jakości rozrywka
  2. system wczesnego ostrzegania przed burzami (dla tych, którym szkoda mózgu i kasy na telewizję satelitarną)
  3. źródło informacji w czasie kryzysu/klęski żywiołowej.

Dobre, nie?

Dokumenty, kopiowanie i ich przechowywanie. Świadectwa szkolne, akty urodzeń i zgonów, akty notarialne nieruchomości, różne papiery samochodów… Trochę tego jest. Zabezpieczyć trzeba, niekoniecznie w sejfie. I trzeba wziąć pod uwagę dwie drogi, którymi należy podążać jednocześnie:

  1. kserokopie (dla bogatych pełnoprawne notarialne duplikaty) i oryginały w torebkach strunowych, złożone w solidnym, plastikowym pojemniku;
  2. skany na dysku USB (nie płytach CD/DVD, bo mają stosunkowo krótki okres biodegradacji- średnio 10 lat, chociaż bywają trupy i po roku od nagrania- piszę z doświadczenia: surowy krzemień jest pewniejszy), trzymanym w metalowej puszce, np. po cukierkach, wyściełanej tak, żeby się nie obijał- krzemień, jak to kamień, lubi pękać; puszka powinna być składowana w tym samym plastikowym pojemniku, co ksera.

A pudełka powinny być dwa. Pierwsze, to z papierowymi oryginałami, leży w domu- tam, gdzie powinny leżeć takie rzadko używane papiery. Drugie, z kopiami, przekazujemy zaufanemu członkowi rodziny, np. mamusi. Ważne, żeby znalazło się w innym domu, przynajmniej w innej dzielnicy, ale sąsiednie województwo może być czasem już za daleko.

A dlaczego i papiery, i skany? Żeby ułatwić pracę urzędnikowi. (Że co?!) Jeśli potrzebujesz tego typu dokumenty komuś pokazać, to po to, żeby coś udowodnić. Czyli ten ktoś ma nad  Tobą i Twoim losem jakąś władzę, np. że masz prawo jazdy kat. C albo że tam, gdzie teraz zionie ta wielka dziura, stał Twój dom i należy Ci się z tego tytułu pełna kwota ubezpieczenia, albo coś innego. Więc ważne jest, żeby organ decyzyjny nie miał pod górkę. Więc plan awaryjny poganiamy planem awaryjnym. :)

To moja lista zakupów:

  • torebki strunowe formatu A4 20 szt. 5 zł
  • pudełko jak do żywności formatu A4 (o wys. 10cm) 20 zł
  • radio turystyczne w zakresie FM/MW/ LW/ SW 30 zł (wydaje mi się, że jeszcze/już nie produkują radio w sensownym zakresie z korbką, tylko takie w FM :/ )

Razem: 55 zł.

To do następnego! :)

Zostaw komentarz :, , , , , , , , więcej...

24 tygodnie do gotowości. Tydzień 8B. Zadanie

przez , 18.lis.2013, w Prepping/Przygotowania

ZADANIE wg Anki: Zlokalizować przydatną oraz niebezpieczną infrastrukturę w promieniu min. 5km.

Innymi słowy chodzi o to, żeby zrobić listę: sklepów (spożywczych, sportowych, narzędziowych, budowlanych, ogrodniczych, itp.), warsztatów (samochdowych, jak i np. ślusarskich), aptek, poczt i urzędów, szpitali, przychodni i pogotowia, policji i straży pożarnej, ujęć wody, przepompowni ścieków (przeważnie nawet laik może je poznać po smrodzie…), stacji trafo, nadziemnych fragmentów instalacji gazowych (generalnie jeśli coś ma wystające rury i jest pomalowane na żółto- i nie jeździ- to jest to część gazowni, od tego jak najdalej) i czego tam jeszcze nie wymyślimy, a co mi w tej chwili umknęło. Dla wzrokowców może się przydać też mapka z naniesionymi symbolami poszczególnych lokacji, ale trzeba uważać, żeby utrzymać czytelność mapy. :)

Ten promień 5km należy traktować umownie. Szczególnie, że bardzo zależy, gdzie umieścimy środek okręgu o żądanym promieniu…

Zabawę… tfu! zadanie zaczynamy od próbnego umieszczenia środka w miejscu zamieszkania. Wyznaczamy promień, rysujemy okrąg i patrzymy, czy mieści się w nim nasze miejsce pracy/nauki (oraz miejsce pracy/nauki naszej drugiej połówki i miejsce nauki naszych dzieci- zależy od etapu życia). Jeśli tak, to można zostawić ten okrąg. Jeśli się nie mieści, to trzeba narysować drugi, ze środkiem w miejscu pracy/nauki. Jeśli się w ogóle nie pokrywają, to trzeba dorysować jeszcze jeden. Tak samo postąpić z drugą połówką i dzieckiem. Ile nam okręgów wyjdzie, tyle zrobimy list. Będą się zazębiać, oczywiście, więc część adresów można będzie zwyczajnie przepisać. Ale nie pomijać! Bo zaprzeczymy logice naszego działania.

A po co to robimy? Szczególnie, że na innych blogach i forach ludzie spisują/rysują każdą aptekę i każdy warzywniak w mieście… Bo jakie jest prawdopodobieństwo, że mieszkając na Ursynowie i pracując na Mokotowie, „kupna” historia zaskoczy Cię gdzieś za Białołęką (czyli 30km od domu)? Bliskie wygranej w totka. A prawdopodobieństwo uczestnictwa/świadectwa w wypadku drogowym w czasie powrotu z Mokotowa na Ursynów? Już dostateczne, żeby się spróbować przygotować.

Mając „swoją” część świata opisaną i podzieloną na strefy/sektory, wystarczy w obliczu „kupnej” sytuacji (żeby nie powiedzieć gównianej- zapożyczyłam to „poo” zamiast „shit” od Survivor Jane) określić, w której strefie się znajdujemy, wyjąć listę i poszukać tego, co jest nam w tej chwili potrzebne. Każdą listę należy powielić: jeden pakiet wozić ze sobą do pracy, jeden dać drugiej połówce, jeden dobrze schować w plecaku dziecka, jeden trzymać w BOBie, jeden pakiet powinien być gdzieś w domu pod ręką, choćby w kuchni.

Szybki rzut oka na mapę uświadomił mi, że niedługo będę musiała uzupełnić moje listy okręgów. Po wiszącej nade mną przeprowadzce i uwzględniając wszystkie lokacje pracy chłopaka… wychodzi z 6 kółek… Masakra jakaś. Przez dobre kilka lat przemieszczałam się w obrębie jednego kółka z pojedynczymi wycieczkami daleko poza miasto.

Aha, jeśli chodzi o tereny wiejskie, to czasem można zwiększyć okręgi- jeśli w promieniu 5km mamy tylko nasze gospodarstwo i na granicy łapie się jeszcze ziemianka sąsiada, w której magazynuje ziemniaki… To brać wytyczne na logikę, nie na wiarę. :)

To do następnego! :)

Zostaw komentarz :, , , , , , , , , , , więcej...