Tag: zasady

24 tygodnie do gotowości. Tydzień 9A. Zakupy

przez , 24.lis.2013, w Prepping/Przygotowania

Lista zakupów autora wygląda dość minimalistycznie:

  • wodoodporny (wodoszczelny) pojemnik do przechowywania kopii najważniejszych dokumentów,
  • małe radio z zakresem UKF (FM) i falami długimi (LW), działające na baterie,
  • klucz do zakręcenia gazu i wody (jeśli jest taka potrzeba).

To znowu od końca. :) Odcięcie mediów działa na „klamkę” albo na „motylki”. To mi odpada. :)

Radio UKF/LW… W sumie nie posiadam. Posiadam wynalazek będący połączeniem radia FM, latarki i ładowarki do telefonów, zasilanej z gniazdka 230V, panelu słonecznego albo korbki. Posiadam wynalazek będący połączeniem telefonu, latarki i PMRki, działający na pojedynczym akumulatorze 2-3 tygodnie… Ale nie mam niczego, co pozwalałoby odbierać/nadawać na długich falach. A mogłoby się przydać.

Chodzi głównie o to, że w paśmie fal długich na częstotliwości 225 kHz nadaje Polskie Radio Program I (za pośrednictwem Radiowego Centrum Nadawczego w Solcu Kujawskim). Tak, zapytałam o to Matkę Wikipedię, bo sama nie pamiętałam oczywiście częstotliwości. Nie mam nawyku słuchania radia, bo denerwuje mnie szum informacyjny, reklamy i wady wymowy prezenterów oraz zapraszanych ekspertów. Więc się nie znam. A czasami taki Program 1 mógłby się przydać, np. do odwołania klęski żywiołowej, jak huragan przeszedł. Albo potężniejsza burza. Albo trzęsienie ziemi. Albo nalot bombowy… czy cokolwiek innego.

A tak a propos burz, to trafiłam na ciekawy post na blogu Dobra Pogoda. Czyli mamy już trzy potencjalne zastosowania urządzonka- w kolejności największego prawdopodobieństwa:

  1. wątpliwej jakości rozrywka
  2. system wczesnego ostrzegania przed burzami (dla tych, którym szkoda mózgu i kasy na telewizję satelitarną)
  3. źródło informacji w czasie kryzysu/klęski żywiołowej.

Dobre, nie?

Dokumenty, kopiowanie i ich przechowywanie. Świadectwa szkolne, akty urodzeń i zgonów, akty notarialne nieruchomości, różne papiery samochodów… Trochę tego jest. Zabezpieczyć trzeba, niekoniecznie w sejfie. I trzeba wziąć pod uwagę dwie drogi, którymi należy podążać jednocześnie:

  1. kserokopie (dla bogatych pełnoprawne notarialne duplikaty) i oryginały w torebkach strunowych, złożone w solidnym, plastikowym pojemniku;
  2. skany na dysku USB (nie płytach CD/DVD, bo mają stosunkowo krótki okres biodegradacji- średnio 10 lat, chociaż bywają trupy i po roku od nagrania- piszę z doświadczenia: surowy krzemień jest pewniejszy), trzymanym w metalowej puszce, np. po cukierkach, wyściełanej tak, żeby się nie obijał- krzemień, jak to kamień, lubi pękać; puszka powinna być składowana w tym samym plastikowym pojemniku, co ksera.

A pudełka powinny być dwa. Pierwsze, to z papierowymi oryginałami, leży w domu- tam, gdzie powinny leżeć takie rzadko używane papiery. Drugie, z kopiami, przekazujemy zaufanemu członkowi rodziny, np. mamusi. Ważne, żeby znalazło się w innym domu, przynajmniej w innej dzielnicy, ale sąsiednie województwo może być czasem już za daleko.

A dlaczego i papiery, i skany? Żeby ułatwić pracę urzędnikowi. (Że co?!) Jeśli potrzebujesz tego typu dokumenty komuś pokazać, to po to, żeby coś udowodnić. Czyli ten ktoś ma nad  Tobą i Twoim losem jakąś władzę, np. że masz prawo jazdy kat. C albo że tam, gdzie teraz zionie ta wielka dziura, stał Twój dom i należy Ci się z tego tytułu pełna kwota ubezpieczenia, albo coś innego. Więc ważne jest, żeby organ decyzyjny nie miał pod górkę. Więc plan awaryjny poganiamy planem awaryjnym. :)

To moja lista zakupów:

  • torebki strunowe formatu A4 20 szt. 5 zł
  • pudełko jak do żywności formatu A4 (o wys. 10cm) 20 zł
  • radio turystyczne w zakresie FM/MW/ LW/ SW 30 zł (wydaje mi się, że jeszcze/już nie produkują radio w sensownym zakresie z korbką, tylko takie w FM :/ )

Razem: 55 zł.

To do następnego! :)

Zostaw komentarz :, , , , , , , , więcej...

Zasada trójki/ trójek/ trzech/ 3

przez , 04.gru.2012, w Survival/Przetrwanie

To najważniejsza zasada survivalu, od której się z jakichś powodów nie zaczyna rozmowy o survivalu. Nie rozumiem, dlaczego? W każdym razie oto ona:

1. Człowiek może przeżyć 3 minuty bez powietrza.
2. Człowiek może przeżyć 3 godziny bez schronienia.
3. Człowiek może przeżyć 3 dni bez wody.
4. Człowiek może przeżyć 3 tygodnie bez jedzenia.

To była ta podstawowa zasada. Niektórzy dodają jeszcze:

5. Człowiek może przeżyć 3 miesiące bez miłości.
6. Człowiek powinien mieć zawsze 3 plany: zasadniczy, awaryjny i zapasowy.

A teraz wyjaśnienie:

Ad. 1. Pamiętacie zakończenie „Ultimatum Bourne’a”? Główny bohater wpada do rzeki, dryfuje nieruchomo zapewne twarzą w dół (trzy inne sceny), po czym spokojnie odpływa. O takich trzech minutach mówi zasada. W czasie szamotania, wyplątywania się z wodorostów, walki… ten czas znacznie się skróci. Można go także sobie wydłużyć w czasie kursów płetwonurkowych. Podobno. Nie sprawdzałam. Papiery SCUBA są nadal na mojej liście do zrobienia.

Ad. 2. Nie, nie trzeba od razu budować schronienia, wychodząc na dwudniowy majowy bushcraftowy spacerek. Chodzi o sytuacje podbramkową, w końcu są to zasady survivalu. W południe na pustyni z gołą głową masz trzy godziny życia. Po wpadnięciu do przerębli masz trzy godziny na znalezienie się w szałasie/ziemiance/chatce i rozpalenie ognia albo umrzesz. I tak, wygrzebywanie się z przerębli wlicza się w ten czas. Chociaż nawet w niby nieekstremalnych temperaturach istnieje ryzyko śmiertelnego wyziębienia organizmu z powodu nieodpowiedniej odzieży. Po to tyle się trąbi o dodatkowym (suchym) swetrze w plecaku.

Ad. 3. W Europie nie ma lasu, z którego nie da się wyjść w ciągu doby, idąc mniej więcej w jednym kierunku. Jeśli się zgubimy, nabawimy jakiejś kontuzji albo cokolwiek innego, nie trzeba od razu szukać źródła wody. Szczególnie, jeśli nie mamy warunków do przegotowania jej. Zamiast szukać wody, lepiej zbudować schronienie (szczególnie na noc) lub kontynuować marsz. Można przy szałasie zrobić skraplacz rosy itp. Woda na prawdę może poczekać do rana.

Ad. 4. Trzy tygodnie to uśredniona informacja. Do obliczeń przyjmuje się, że 0,5kg tłuszczu w ciele to 3500kcal do spalenia (czyli doba dużego wysiłku fizycznego). Ile masz tłuszczu w ciele? Nie wiesz? Kup sobie wagę mierzącą jego zawartość procentową w Twojej masie. Możesz wtedy monitorować przybieranie i ubywanie masy oraz mieć świadomość czy ta zmieniająca się masa to mięśnie czy tłuszcz. Przykład: 10kg tkanki tłuszczowej to ok. 20 dni życia z własnych cielistych zapasów (no, plus woda). Oczywiście, przy takiej kompletnej totalnej głodówce dochodzi do skurczu żołądka (ciężko to odkręcić), zastoju jelit oraz niedoboru witamin i mikroelementów. Należy jeść coś, cokolwiek, w porywach do kory brzozowej czy młodych igieł włącznie, żeby zapewnić ciągłość procesu trawienia mimo, że to też zużywa cenne kalorie. Ludzkie ciało przestawia się na spalanie tłuszczu w czasie głodówki dopiero po trzech dniach (rodzaj bezpiecznika ewolucyjnego). Dostarczając organizmowi niezbędnych witamin, można przeżyć na własnych zasobach bardzo długo, znacznie ponad te trzy tygodnie.

Ad. 5. Dodanie tej zasady przypisuje się nieżyjącemu już survivaliście Ronowi Hoodowi. Chodzi o to, że człowiek jest zwierzęciem stadnym. Jeśli chce zachować swoje człowieczeństwo, musi wchodzić w interakcje z innymi osobnikami z gatunku. Jeśli dłużej niż przez trzy miesiące nie znajdzie nikogo do posiedzenia przy ognisku i pogadania, zatraca siebie i żyje dalej wyłącznie opierając się na instynkcie samozachowawczym, co wydaje się bezcelowe. Autentycznie: nie ma dla kogo żyć.

Ad. 6. To reguła popularna wśród wojskowych i preppersów. Chodzi o to, że jak banalne zadanie by nie było, należy przygotować przynajmniej trzy warianty wykonania tego zadania: zasadniczy, awaryjny i zapasowy. Nawet jadąc w odwiedziny do znajomego, który mieszka na drugim brzegu rzeki, należy zaplanować: pierwotną trasę podróży przez most A, w razie wypadku/korku/remontów dostępny jest most B, a gdy niebo spada nam na głowy (wszystkie mosty są zablokowane, powódź, wojna, ogólny chaos) można użyć promu kursującego przez rzekę 20km w górę rzeki. Ale żeby tego promu użyć, trzeba wiedzieć, że istnieje, trzeba za wczasu przemyśleć możliwości.

No, trochę się rozpisałam, ale to ważne podstawowe zagadnienie. Zanim przejdziemy do popisywania się rozpalaniem ognia czy czegokolwiek innego, trzeba wyjaśnić że, LUDZKIE CIAŁO JEST NIESAMOWITĄ MASZYNĄ O WIELKICH MOŻLIWOŚCIACH. Wystarczy się przyjrzeć/wczytać, żeby to odkryć. Dlatego gadżeciaże mają marne szanse na przetrwanie- zużyją/zgubią/zepsują jedną ze swoich zabawek i już są ugotowani, bo od razu się poddali. A ja (my?) przeżyję z pustymi rękoma, bo tak. To tylko kwestia nastawienia.

Zostaw komentarz :, , , , , , więcej...